Posty

Czy „Kameleon” działa z premedytacją?

Obraz
Poprzednie powieści dla dorosłych Rafała Kosika były… no cóż, Mars mi się jeszcze podobał, ale Vertical zawiódł. Książki te łączył problem słabego kreowania postaci, szczególnie w tej drugiej. No bo co nam z fantastycznego świata, skoro opowieść i bohaterowie są nieinteresujący, prawda? No właśnie. Kameleon powstawał długo, bo od 2002 do 2008 roku. To niewątpliwie dużo czasu do namysłu oraz też dużo doświadczenia dla Kosika w tak zwanym międzyczasie. Z tymi książkami dla dorosłych to wiadomo, że bywało niespecjalnie dobrze, ale przecież pan Rafał odnosił sukcesy z serią Felix, Net i Nika . Zawsze dziwił mnie kontrast między smęceniem dla dużych, a czystą, traktującą jednak czytelnika z szacunkiem zabawą dla młodszych. No i okazuje się, że do trzech razy dla dorosłych sztuka! Nad planetę Ruthar Larcke przybywa USS Ronald Reagan z misją ratunkową. Ponad czterysta lat wcześniej zaginął tutaj statek poszukujący planet do terraformowania. Załoga misji złożona z ludzi prostych, bo nie ma w...

„Ghostbusters” zaczynają się konkretnie - ostro

Obraz
Zwykle staram się nie porównywać książki do filmu… jednak w przypadku Ghostbusters książka ukazała się później niż film. Niestety z takimi starociami (z mojej perspektywy) czasami ciężko jest ustalić dokładną datę wydania, a tak się składa, że nie mam fizycznego egzemplarza powieści. No jest napisane, że książka została wydrukowana w sierpniu 1985 roku, ale przecież na rynek mogła wejść później. Mimo wszystko to nieważne, bo bądźmy szczerzy - każdy zdaje sobie sprawę, które dzieło ma tu pierwszeństwo. Można się zastanawiać, czy film potrzebował kolejnej adaptacji, bo przecież mamy już książkę Larry’ego Milne’a, ale skoro już książka powstała, to czemu do niej nie zerknąć. Bo ja przecież nie mam absolutnie nic ciekawszego do roboty. W każdym razie napisał to pan Richard Mueller. Nie wiem, kim jest, bo niestety pisarz o tożsamym imieniu i nazwisku w swoim opisie w internecie nie wspomina nic o tej książce. Naszymi bohaterami są doktorzy Peter Venkman, Raymond Stantz oraz Egon Spengler, ...

„Rozdroże kruków” nie będzie niestety ostatnim wyborem w życiu wiedźmina Geralta

Obraz
Jako że to recenzja książki Andrzeja Sapkowskiego, który nie lubi gryźć się w język, ja również nie omieszkam odmówić sobie pewnej złośliwości - ciekaw jestem, ilu ludzi ma zamiar mówić na temat tej bardzo gorącej premiery roku pańskiego 2024, mając jedynie w mglistej pamięci książki pana Andrzeja i czynić śmiałe tezy o Rozdrożu kruków tylko na podstawie tych niejasnych wspominek. Byłem jednym z tych, którzy wierzyli w zapewnienia Sapkowskiego, że pisze kolejną książkę o wiedźminie. Miałem w sobie dużo dobrej woli i nadziei, które jednak zostały utemperowane, gdy się okazało, że Rozdroże kruków jest prequelem. Z jednej strony można się było tego spodziewać, z drugiej jednak tliła się we mnie nadzieja, że może pójdziemy dalej i dostaniemy spin-off, a może nawet historię o Ciri. Ale nie. Czy to oznacza, że dostaliśmy kiepską książkę? Och absolutnie nie! Dobrze wiemy, jak doskonale rozpoczęła się kariera wiedźmina Geralta na szlaku i właśnie tym rozpoczyna się ta powieść - nasz białowło...

„Zamek z piasku, który runął” nie tylko po to, by dać nam jedną z najlepszych książek swojego gatunku

Obraz
Już sam tytuł tej książki jest masywnym spoilerem, z tym że to raczej nie problem, bo sądzę, że celem Larssona nie było trzymać czytelnika w niepewności co do tego, jak się ostatecznie zakończy ta cała afera wokół Aleksandra Zachalenki. Nie, to cały proces jest najważniejszy - dosłownie i metaforycznie. Poprzednia część trylogii była w pewnych aspektach bardzo nieudana i ostudziła mój zapał na czytanie dalej, dlatego minęło dość dużo czasu, zanim zabrałem się za Zamek z piasku, który runął . Po dramatycznym finale Dziewczyny, która igrała z ogniem , Lisbeth Salander i jej ojciec Aleksander Zachalenko zostają przewiezieni do szpitala. Oczywiście w wyniku kolejnych niekompetencji głupich mężczyzn przyrodni brat ucieka, a Lisbeth zostaje postawiona w stan oskarżenia. Skupieni wokół Zachalenki funkcjonariusze RPS/Säk rozpoczynają desperacką walkę, by tylko ich mroczne tajemnice nie wyszły na jaw - dla dobra Szwecji, chociaż tak naprawdę oczywiście tylko na ich własnego komfortu. Powstrzyma...

„Kolor magii” dzisiaj nie miałby prawa się wydarzyć - mamy przecież internet

Obraz
Z pewnych powodów bardzo chcę polubić twórczość Terry’ego Pratchetta, także robię sprawne czytu, czytu! Jednak nie oznacza to, że jestem jakoś mniej krytyczny, bo nigdy nikt nie wykształ we mnie żadnego przekonania, że ten pisarz wielkim pisarzem był. Jednak tym razem faktycznie mamy do czynienia z czymś innym, bowiem oto pierwsza książka osadzona w Świecie Dysku, a to oznacza wejście do ogromnego świata, z którego nieprędko wyjdę, o ile kiedykolwiek - bo jednak poza czytaniem Pratchetta trzeba jeszcze żyć i czytać też inne książki, gorsze czy też lepsze. Oto Świat Dysku! Położony na barkach czterech gigantycznych słoni, które z kolei stoją na wielkim, sunącym przez przestrzeń żółwiu A’Tuinie, który zmierza do Celu. Może żeby parzyć się z innym wielkim żółwiem i doprowadzić pośrednio do zderzenia się dwóch światów? Któż to może wiedzieć, w końcu nawet płeć A’Tuina nie jest znana - nikt nie był w stanie spuścić się wystarczająco nisko poza krawędź dysku, by zweryfikować odpowiednie częś...

Skonfrontowani z przerażającą pustką, „Pułapką Nieśmiertelności”

Obraz
Czwarta część przygód Felixa, Neta i Niki jest dla mnie wyjątkowa w ten sposób, że gdy pierwszy raz zapoznałem się z superpaczką, to był ostatni tom, który przeczytałem w całości. I nigdy nie byłem w stanie wyartykułować, na czym polega historia, a gdy po latach wróciłem do cyklu, to później również już nie pamiętałem, co się tu właściwie działo. I w ten sposób już od razu możemy przejść do największej wady, ale równocześnie pośrednio zalety Pułapki Nieśmiertelności - jej fabuła jest bardzo niekonkretna i tak, jak w poprzednich dwóch częściach łatwo jest opisać, co się tam dzieje, tak czwórce bliżej do jedynki. Z tym że jedynce było blisko do zbioru opowiadań, a część czwarta jest po prostu poprowadzona w taki sposób, że żeby ją porządnie opisać, trzeba byłoby zdradzić prawie wszystko. A czemu to również zaleta? Otóż jest bardzo dobrze przemyślana i zaskakująco smutna. Podczas imprezy halloweenowej Felix, po nieudanym podrywie, spotyka Ponurego Żniwiarza, który zleca przyjaciołom taje...

„Dysk” zabrał nam wszystkie możliwe do stworzenia „Warstwy wszechświata”

Obraz
W przypadku Ciemnej strony Słońca byłem bardzo krytyczny i nie mam zamiaru być tak ostry w przypadku Dysku czy tam Warstw wszechświata . Jednak na dobry początek skupmy się na tytule. W oryginale książka nazywa się Strata , co jest zabawne, błyskotliwe, generalnie doskonałe. Oczywiście ciężko byłoby to w jakiś sensowny sposób przełożyć, więc dostaliśmy Warstwy wszechświata i szkoda, że nie pozostawiono tego tytułu, bo oczywiście Dysk w kontekście Terry’ego Pratchetta jest o wiele bardziej chwytliwy, ale jest też przy tym dość leniwy i może wywoływać negatywne pierwsze wrażenia. Ze mną tak było, poprzednia książka Pratchetta miała przyjemny tytuł, a jak sięgał po Dysk , robiłem to raczej z przymusu. No, więc wreszcie dotarłem do momentu, w którym twórczość pana Terry’ego zaczęła zmierzać ku dziełu jego życia. W końcu dzisiaj właśnie tak się reklamuje tę powieść - że to tu pojawiły się pomysły, które zostały później rozwinięte w ramach Świata Dysku. Jednak czy warto Dysk przeczytać?...

„Ucieczka z Festung Breslau” prosto na południe - czyli nie w łapy pana „The Holmes”a

Obraz
Jako że poprzednia powieść Andrzeja Ziemiańskiego była nawet całkiem ciekawa i przyjemna, z chęcią sięgnąłem po Ucieczkę z Festung Breslau , myśląc sobie, że skoro opis tej książki brzmi dość podobnie, to może Ziemiański w końcu znalazł sposób, by mnie zainteresować i przy sobie zatrzymać. No i co? No i nico, bo okazuje się, że Breslau Forever było tylko jednorazowym strzałem. A teraz wróćmy do starego narzekania. Bo niestety Ucieczka z Festung Breslau raczej przypomina te przedachajowe książki Ziemiańskiego niż chociażby Toy Wars . A napisałem niestety, bo oznacza to, że za parę dni od pisania recenzji już pewnie nie będę pamiętał, co się tutaj działo. Zbliża się koniec II wojny światowej, a to oznacza wielką reorganizację w III Rzeszy. W mieście Breslau Niemcy również przygotowują się na najgorsze - przybycie Sowietów. Jednak obok tego dzieje się też normalne życie, chodzi się do restauracji czy kradnie albo zabezpiecza, jak kto woli. Właśnie to drugie staje się punktem wyjścia dla...

„Tato”, czyli po wszystkim syn i jego syn jadą w wybitnie skuteczną podróż

Obraz
Z najbardziej znanych powieści Williama Whartona chyba możemy wyróżnić Ptaśka oraz właśnie Tato . Ta pierwsza książka jest wybitna, także poprzeczka była postawiona wysoko. A tematyka taka dość niewesoła, jak można przypuszczać. Akurat tak się składa, że sam nie jestem w stanie się zbytnio odnieść do prezentowanych wydarzeń. Nigdy nie musiałem lecieć na drugi koniec świata do rodziny, a mój ojciec też ma się całkiem dobrze, także istniało ryzyko odbicia się, czy też niezrozumienia. A czy tak się ostatecznie wydarzyło? John jest już dojrzałym mężczyzną i mieszka we Francji. Niestety jego ojciec zaczyna mocno podupadać na zdrowiu, z związku z czym pomoc naszego bohatera i narratora jednocześnie jest konieczna - ten przenosi się więc tymczasowo rodziców do Los Angeles. Zmiana otoczenia i nawyków (na moim egzemplarzu wydawca napisał coś o przeobrażeniu wewnętrznym w kontakcie z wielkomiejskim światem zmiennych norm moralnych i gwałtownego rozwoju techniki, ale albo jestem głupi albo taki ...

„Kubuś Puchatek” o bardzo małym rozumku, ale wielkim doświadczeniu

Obraz
W przypadku dzieła Alana Alexandra Milne’a jestem w stanie, wbrew pozorom, podejść do niego z czystą głową. W dzieciństwie nigdy nie miałem za dużo do czynienia z Kubusiem Puchatkiem w jakiejkolwiek formie, a jeśli już miałbym coś wspominać, to raczej lekturę kontynuacji, która była moją pierwszą stycznością z prozą Milne’a, jako iż nie wiedziałem, że to kontynuacja. Bywa. A z dzisiejszej perspektywy ciekawie jest czytać tę książkę, bo ja bym nigdy nie pomyślał, że takiego Tygrysa go tu nie będzie. Przy okazji dostajemy też całą historię rodzinnego konfliktu, ale może w to nie wchodźmy. Przygnębiające zakończenie pierwszego akapitu, także może przejdźmy do czegoś przyjemniejszego. Można powiedzieć, że książka jest poprowadzona w narracji drugoosobowej, a przynajmniej pierwszy i ostatni rozdział takie są. Autor i narrator ma syna Christophera Robina (Krzysia - jestem pod wrażeniem tego doskonałego, wybitnie oddającego sens oryginału tłumaczenia), który z kolei ma zabawkę Kubusia Puchat...