Nie muszki, ale „Mała Armia” atakuje Warszawę
Należy ponownie poczynić ważną uwagę - będę traktował obie części Orbitalnego Spisku jako dwie książki, czyli Orbitalny Spisek (z uwagi na brak podtytułu) oraz Małą Armię . Powody są dwa. Po pierwsze książki te nie ukazały się jednocześnie, a moim zdaniem wysoce nieprzyzwoitym jest udostępnianie czytelnikowi tylko połowy pełnoprawnej opowieści. Po drugie każda z tych książek ma osobną numerację rozdziałów. I to już wystarczy, by można byłoby mówić o dwóch powieściach. Chociaż teraz, kiedy jestem już po Małej Armii , widzę, że faktycznie jest to jedna opowieść. I tak jak Orbitalny Spisek mógł być traktowany jako osoba książka, tak nie sposób rozmawiać o Małej Armii nie mając w głowie, iż jest to druga część całej historii, obojętnie jak by nie była prowadzona narracja. Zwykle przygody Felixa, Neta i Niki prezentowały nam perypetie szkolne na początku, porzucając je w finale na rzecz głównego wątku. W Małej Armii jest inaczej. Początek to jedna, długa sekwencja poświęcona ostatnim c...