„Luana” to piękna kobieta w dżungli, szukająca najwyższych podniet!
Zwykle staram się nie porównywać książki do filmu, ale bądźmy szczerzy - każdy zdaje sobie sprawę, które dzieło ma tu pierwszeństwo. Można się zastanawiać, czy film Luana la figlia delle foresta vergine potrzebował oficjalnej adaptacji na rynku amerykańskim, ale skoro już książka powstała, to czemu do niej nie zerknąć. A tutaj mamy sytuację wyjątkową. Po pierwsze jest to pierwsza powieściowa adaptacja filmu autorstwa mistrza tej formy Alana Deana Fostera, a że tego typu książki są już częścią mojego życia, to nie mogę przejść obojętnie obok tego wielkiego pomnika kultury. Po drugie jest to dość specjalne novelisation, bo książka nie powstała celem promocji filmu, lecz celem jego promocji na rynku amerykańskim, długo po jego ukazaniu się. Dodatkowo ponoć Foster oglądał film po włosku, a nie znał tego języka i książkę napisał siłą rzeczy nie znając opowieści. Nie czytałem opowieści o Tarzanie, ale Luana to taki Tarzan, tylko że w wersji babskiej, a zatem oczywiście seksownej. Kobieta no...