Nawet w „Godzinie smoka” król Conan jest gotowy na walkę
W internecie przeczytałem, że Godzina smoka dzieli zawiązanie fabuły z opowiadaniem Szkarłatna Cytadela . Szczerze mówiąc, w ogóle o tym nie pomyślałem, ale to dlatego, że generalnie opowiadania Roberta E. Howarda o barbarzyńcy Conanie z Cymerii są dość powtarzalne. I tutaj oczywiście należy zadać sobie pytanie, czy to dobrze, czy to źle. Zazwyczaj byłaby to wada, ale w tym wypadku kunszt pisarza nie czyni sprawy taką oczywistą. Natomiast muszę przyznać, że Conan nie jest moim ulubionym bohaterem Howarda - ja zakochałem się opowiadaniach o królu Kullu. Myślę, że przyczyn jest parę, ale przede wszystkim urzekł mnie ten filozoficzny namysł, który cechuje Kulla, a na który Conan nie ma czasu. Kull to bardziej król, a Conan to przede wszystkim barbarzyńca. A że opowiadania o tym drugim są bardziej dopracowane i technicznie lepsze, stały się przez to również mniej szalone, mniej artystyczne. Poczytaj sobie, mój drogi czytelniku, opowiadania z Solomonem Kanem, to zrozumiesz, co mam na myśli...