Po „Upadku Hyperiona” zdefiniujemy istotę boskości
Po lekturze Hyperiona myślałem, że nie potrzebuje on kontynuacji. Z perspektywy czasu taka teza okazała się dość interesująca. Bo po przeczytaniu Upadku Hyperiona sam Hyperion okazuje się być nawet nie wstępem do właściwej historii, co raczej kontekstem dla niej. Hyperion jest opowieściami w świecie. Upadek Hyperiona to opowieść o świecie. Pielgrzymi przybyli do Grobowców Czasu. Jednakże na miejscu nic nie okazuje się tym, co mogliby przewidzieć. Losy konsula, Lenara Hoyta, Paula Duré, Fedmahna Kassada, Martina Silenusa, Sola i Rachel Weintraubów, Heta Masteena i Brawne Lamii zależą nie tylko od kaprysu Dzierzby, ale również od woli kolejnej zrekonstruowanej osobowości Johna Keatsa, która przebywa przy przewodniczącej Hegemonii Meiny Gladstone. Tymczasem walka z Wygnańcami przeradza się w pełnoskalową wojnę, za której sznurki pociągają sztuczne inteligencje z Technojądra. Ataki z wielu stron zmuszają Gladstone do podejmowania trudnych decyzji. Nie wiem, czego się spodziewałem po k...