„Cień Bafometa”, czyli co się dzieje, gdy wyobraźnia i emocje wychodzą spod kontroli
Pierwsza powieść Stefana Grabińskiego postawiła poprzeczkę tak wysoko, że nie sposób było oczekiwać, czy kolejna była równie dobra. To skuteczne nastawienie, bo zawsze można się pozytywnie zaskoczyć. Problem polega na tym, że jeżeli ktoś (tak jak ja) już zna twórczość polskiego mistrza opowieści niesamowitej, to przez cały Cień Bafometa będzie miał wrażenie, że już gdzieś o tym czytał… a może to po prostu ja jestem już na tyle przesiąknięty takimi historiami, że dostrzegam rozwiązania od razu po ich wprowadzeniu. Książka jest bardzo, bardzo przewidywalna. Jednakże to nie zawsze musi być wada i w tym wypadku tak nie jest, ponieważ ponownie Grabiński skonstruował swoją historię niezwykle precyzyjnie. Książkę bardzo łatwo jest podzielić na cztery części i ja nie tyle byłem ciekawy, czy autorowi uda się wszystko elegancko spiąć, co z przyjemnością chłonąłem atmosferę. Natomiast nie można zaprzeczyć, że Cień Bafometa nie jest tak intensywny jak opowiadania Grabińskiego. Trochę szkoda. W k...