Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2026

Oto jestem - udam się na planetę „Hyperion”

Obraz
Chciałem zacząć tę recenzję od standardowego narzekania na pisarzy, którzy nie mogą się powstrzymać od przerabiana swoich udanych opowiadań na powieści, ale w przypadku Hyperiona Dana Simmonsa tego nie zrobię. Bo okazuje się, że można takie coś zrobić w udany sposób. Chodzi mi oczywiście o wybitne opowiadanie Wspomnienie o Siri , które pojawia się tutaj w prawie że niezmienionej formie. Dosłownie, bo wszyscy bohaterowie go wysłuchują dokładnie w takiej formie, jak ma okazję czytelnik, bo jest to opowieść istniejąca w świecie przedstawionym. Co więcej, Simmons jakby spodziewał się, że ktoś może mieć z tym problem i przygotował nas do tego zabiegu. Także chylę czoła przed umiejętnościami autora. Zbliża się pełnoskalowa galaktyczna wojna pomiędzy imperium Hegemonii a Wygnańcami. W obliczu tego wydarzenia i zbliżającego się otwarcia Grobowców Czasu na planecie Hyperion, Kościół Dzierzby organizuje ostatnią pielgrzymkę i wybiera siedmiu pielgrzymów - katolickiego księdza, palestyńskiego pu...

Nie muszki, ale „Mała Armia” atakuje Warszawę

Obraz
Należy ponownie poczynić ważną uwagę - będę traktował obie części Orbitalnego Spisku jako dwie książki, czyli Orbitalny Spisek (z uwagi na brak podtytułu) oraz Małą Armię . Powody są dwa. Po pierwsze książki te nie ukazały się jednocześnie, a moim zdaniem wysoce nieprzyzwoitym jest udostępnianie czytelnikowi tylko połowy pełnoprawnej opowieści. Po drugie każda z tych książek ma osobną numerację rozdziałów. I to już wystarczy, by można byłoby mówić o dwóch powieściach. Chociaż teraz, kiedy jestem już po Małej Armii , widzę, że faktycznie jest to jedna opowieść. I tak jak Orbitalny Spisek mógł być traktowany jako osoba książka, tak nie sposób rozmawiać o Małej Armii nie mając w głowie, iż jest to druga część całej historii, obojętnie jak by nie była prowadzona narracja. Zwykle przygody Felixa, Neta i Niki prezentowały nam perypetie szkolne na początku, porzucając je w finale na rzecz głównego wątku. W Małej Armii jest inaczej. Początek to jedna, długa sekwencja poświęcona ostatnim c...

„Fazy grawitacji” mogą sprowadzić na Ziemię, ale mogą też przekonać do spojrzenia w górę

Obraz
Biedny Dan Simmons, muszący się ciągle tłumaczyć, że jest po prostu pisarzem, a nie pisarzem fantastyki naukowej czy pisarzem grozy (Harlan Ellison pochwala). Dziwi mnie to, że ktokolwiek twierdził, iż Fazy grawitacji to science fiction, bo ewidentnie nimi nie są. Ale w końcu co ja tam wiem, ja tylko czytam książki, a przecież nie mam wykształcenia.  Chociaż w sumie jednak coś wiem i tutaj kłóciłbym się ze specjalistami. Ostatecznie sam autor musiał się wypowiedzieć, że jest to po prostu powieść. Oczywiście chęć gatunkowej klasyfikacji nie mogła zostać taką wypowiedzią usatysfakcjonowana, ale w tym wypadku może warto ją odsunąć na bok. No bo jak ktoś usłyszy, że Fazy grawitacji to fantastyka naukowa, to lektura książki może go trochę zaskoczyć. Richard Baedecker był na Księżycu. Był świadkiem zwycięstwa USA nad Związkiem Radzieckim, współtworzył jedno z największych osiągnięć rodzaju ludzkiego. Ale tamto wydarzyło się dawno temu. Dzisiaj Richard już nie jest kosmonautą, nie pojaw...

Czy zaangażowani w „Orbitalny Spisek” zdobędą niechciany certyfikat, wyrzucą butelki po winie i uratują swoją przyjaźń?

Obraz
Żaden cykl, jeśli stanie się znakomity, nie może takim pozostać, gdy kolejne części mnożą się jak grzyby na deszczu. Wspominam o tym, bo nie oczekiwałem, że po Pułapce Nieśmiertelności czy Teoretycznie Możliwej Katastrofie dostanę książkę lepszą. No i tak się nie stało. Należy też poczynić ważną uwagę - będę traktował obie części Orbitalnego Spisku jako dwie książki, czyli Orbitalny Spisek (z uwagi na brak podtytułu) oraz Małą Armię . Powody są dwa. Po pierwsze książki te nie ukazały się jednocześnie, a moim zdaniem wysoce nieprzyzwoitym jest udostępnianie czytelnikowi tylko połowę pełnoprawnej opowieści. Po drugie każda z tych książek ma osobną numerację rozdziałów. I to już wystarczy, by można byłoby mówić o dwóch powieściach. Impreza sylwestrowa dzieci z klasy Felixa, Neta i Niki odbywa się w położonym na odludziu domu Gilberta. Czytelnik miał już okazję poznać to miejsce, podobnie jak ojca Gilberta, niezrównoważonego chemika. Noc nie przebiega spokojnie. Z jakiegoś powodu wokół...