„Półmrok” to przykład książki kuriozalnie wręcz beznadziejnej
Czasami jest tak, że kiedy wpisuje się w wyszukiwarce internetowej jakąś książkę i nie wyskakuje prawie nic, a o autorze to już kompletnie informacji brak, to można być lekko zaniepokojonym co do jakości danej książki. Ja tak miałem z Półmrokiem Anny Stuczeń. Ale dobra, bo to przecież jeszcze nie musi nic oznaczać, prawda? Prawda? Kara nie jest zwykłą dziewczyną i to nie dlatego, że nie ma rodziców, a mieszka z ciotką i rozkapryszoną, głupią kuzynką. Kara jest bowiem półwampirem! I teraz pewnie zastanawiasz się, drogi czytelniku - ale czemu? Jej ojciec był wampirem. Kara w pewnym momencie dostrzegła u siebie żądzę krwi, więc odpaliła komputer i znalazła potrzebne jej informacje. A poza tym Kara w nowej szkole spotkała bardzo przystojnego, tajemniczego Willa, którym się zainteresowała, bo nie może mu czytać w myślach… ale dość już tego. Przecież nikt poważny nie wydałby książki, która tak bezczelnie zrzyna ze Zmierzchu Stephenie Meyer, czyż nie? W ko...