Nastała „Fundacja”, bo kres cywilizacji jest bliski
Piękne otaczanie się klasyką jest tym, czego nie pochwalam. Ale to dlatego, że większość tych słynnych wielkich książek, jakie miałem przyjemność lub nie przeczytać nie prezentowało sobą aż tak wysokiego poziomu. Momentami poziom był wręcz niski. Jednak nie wykluczam tego, że może mam po prostu niskie kompetencje literaturoznawcze, w końcu brak mi wykształcenia w tym kierunku. Z tego właśnie powodu jestem prostym człowiekiem, który woli coś prostego, byle tylko dobrze się czytało i mnie nie obrażało. A co do Fundacji , to oczekiwałem zachwytu, czyli zrobiłem coś, czego absolutnie nie powinienem, bo nastawianie się może przynieść rozczarowanie. Upraszczając można powiedzieć, iż książka opowiada o upadku i narodzinach. Otóż wielkie Imperium Galaktyczne, trwające od lat, chyli się ku upadkowi. Ten, trwający lata proces przewidział za pomocą psychohistorii Heri Seldon, wybitny naukowiec i matematyk. Za swoje herezje zostaje wygnany i skierowany na plane...