Posty

Wyświetlam posty z etykietą Drzewiński Andrzej

„Nostalgia za Sluat Side” - bo kiedyś to było

Obraz
    Ach, to piękne rozczarowanie. Po tę książkę sięgnąłem z zainteresowaniem, ponieważ zaobserwowałem na okładce samochód i wielkie ptaki. To musi być niesamowity świat! Niestety, kiedy przyjrzałem się bliżej, okazało się, iż to nie żadne ptaszyska, a helikoptery. Moja wina, ale w końcu z jakiegoś powodu noszę te okulary na twarzy, a to, że zdarza mi się z nich nie korzystać, to już wyłącznie moja wina i głupota. Mimo tego całego jęczenia, nie mogę powiedzieć, żeby lektura Nostalgii za Sluat Side była czasem straconym czy niemiłym doświadczeniem. O tak! Po trzech książkach narzekania na Andrzeja Ziemiańskiego i jednej książce narzekania na Andrzeja Drzewińskiego, wreszcie dostałem powieść dostarczającą przyjemnej rozrywki.     Jeśli chodzi o fabułę, to jest to, mówiąc eufemistycznie, niezbyt skomplikowana zagadka kryminalna w amerykańskiej scenerii, która im bliżej końca, tym bardziej zbliża się to thrillera i to takiego skręcającego w bardzo dziwne rejony...

„Zabójcy szatana” oraz twojej przyjemności

Obraz
    Kiedy w mojej głowie pojawił się głupi pomysł zrecenzowania wspólnej powieści Andrzeja Drzewińskiego i Andrzeja Ziemiańskiego, chciałem zrobić to bez odnoszenia się do Wojen urojonych , czyli poprzedniej powieści drugiego z panów. Motywem było oczywiście to, że przecież Drzewiński nie miał z nią nic wspólnego, więc czemu miałbym traktować jego dzieło jako kontynuację tamtej, dość słabej powieści. Tylko, że się nie da. Zabójcy szatana mają tyle elementów wspólnych z wspomnianą książką Ziemiańskiego, że w ogóle nie widzę żadnych momentów, w których do głosu miałby dość Drzewiński. A że nie mam informacji odnośnie tego jak ta współpraca wyglądała, muszę uznać, że obaj panowie mieli faktyczny wpływ na wszystkie elementy książki.     Brytyjski kontrwywiad udaje się w głąb boliwijskiej dżungli, gdzie tajemniczy naukowcy mają prowadzić zbrodnicze badania nad możliwościami ingerencji w ludzką psychikę. Generalnie straszne rzeczy. Towarzyszymy więc naszym bohat...