Niech „Floating Dragon” już opadnie
Poprzednia książka Petera Strauba, czyli Kraina cieni … cóż, nic z niej nie pamiętam, taka była dobra. I tak, jest to złośliwe, ale Upiorną opowieść pamiętam, także to jest po prostu kwestia jakości poszczególnych książek. Nie jest tak, że Peter Straub nie napisał nigdy dobrej powieści, oczywiście że nie. Jednakże kiedy kończy się takie książki jak Floating Dragon , to nie da się nie wzdychać z rozczarowaniem. A pomysł był dobry. Jak czytałem tę książkę, czułem się jak podczas lektury Popiołów Stefana Żeromskiego. No niewątpliwie posuwam się naprzód, ale żeby cokolwiek rozumieć z tego co czytam? Żeby przyswajać poznawane informacje? Jest z tym ciężko. I nie chodzi o moje skupienie, bo akurat, znając zdarzające się mi problemy z czytaniem Strauba, byłem skupiony. Problemem jest styl autora, nieprzystający do moich oczekiwań. Nie dogadaliśmy się i jeśli, mój drogi czytelniku, uważasz, że to już dyskredytuje moją recenzję, jako iż nie byłem w stanie należycie ocenić dzieła, to nie będę ...