Posty

„Tato”, czyli po wszystkim syn i jego syn jadą w wybitnie skuteczną podróż

Obraz
Z najbardziej znanych powieści Williama Whartona chyba możemy wyróżnić Ptaśka oraz właśnie Tato . Ta pierwsza książka jest wybitna, także poprzeczka była postawiona wysoko. A tematyka taka dość niewesoła, jak można przypuszczać. Akurat tak się składa, że sam nie jestem w stanie się zbytnio odnieść do prezentowanych wydarzeń. Nigdy nie musiałem lecieć na drugi koniec świata do rodziny, a mój ojciec też ma się całkiem dobrze, także istniało ryzyko odbicia się, czy też niezrozumienia. A czy tak się ostatecznie wydarzyło? John jest już dojrzałym mężczyzną i mieszka we Francji. Niestety jego ojciec zaczyna mocno podupadać na zdrowiu, z związku z czym pomoc naszego bohatera i narratora jednocześnie jest konieczna - ten przenosi się więc tymczasowo rodziców do Los Angeles. Zmiana otoczenia i nawyków (na moim egzemplarzu wydawca napisał coś o przeobrażeniu wewnętrznym w kontakcie z wielkomiejskim światem zmiennych norm moralnych i gwałtownego rozwoju techniki, ale albo jestem głupi albo taki ...

„Kubuś Puchatek” o bardzo małym rozumku, ale wielkim doświadczeniu

Obraz
W przypadku dzieła Alana Alexandra Milne’a jestem w stanie, wbrew pozorom, podejść do niego z czystą głową. W dzieciństwie nigdy nie miałem za dużo do czynienia z Kubusiem Puchatkiem w jakiejkolwiek formie, a jeśli już miałbym coś wspominać, to raczej lekturę kontynuacji, która była moją pierwszą stycznością z prozą Milne’a, jako iż nie wiedziałem, że to kontynuacja. Bywa. A z dzisiejszej perspektywy ciekawie jest czytać tę książkę, bo ja bym nigdy nie pomyślał, że takiego Tygrysa go tu nie będzie. Przy okazji dostajemy też całą historię rodzinnego konfliktu, ale może w to nie wchodźmy. Przygnębiające zakończenie pierwszego akapitu, także może przejdźmy do czegoś przyjemniejszego. Można powiedzieć, że książka jest poprowadzona w narracji drugoosobowej, a przynajmniej pierwszy i ostatni rozdział takie są. Autor i narrator ma syna Christophera Robina (Krzysia - jestem pod wrażeniem tego doskonałego, wybitnie oddającego sens oryginału tłumaczenia), który z kolei ma zabawkę Kubusia Puchat...

„Katedra w Barcelonie” to lepsza bazylika niż powieść

Obraz
Są dwa powody, dla których sięgnąłem po tę powieść. Po pierwsze mój przyjaciel lubi katedry, a tutaj katedra w tytule, na okładce też, także czemu nie przeczytać? Po drugie na tylnej okładce napisano, że jest to opowieść historyczna “w stylu słynnych FILARÓW ZIEMI Kena Folletta”. Na mnie taka rekomendacja zadziałała. Czy ma sens polecanie ludziom książek, używając innych książek, bez odpowiedniego powiązania? Na to pytanie odpowiemy sobie później, ponieważ książka to jedno, a wydawca to drugie. Należy się również pochylić nad tytułem, który jest słaby. W oryginale mamy La Catedral del Mar , więc… czemu nie można było tego dosłownie przetłumaczyć? A jeśli Katedra od Morza brzmi głupio, to można było pójść w pełną nazwę kościoła, jak zrobiono w Katedrze Marii Panny w Paryżu - Katedra Najświętszej Marii Panny od Morza . Swoją drogą chyba coś mnie ominęło, ponieważ ten kościół chyba nie jest katedrą, a w samej powieści też nie jest nazywany w taki sposób. Zaczynamy ostro - zgwałceniem, a...

„Holly” odkrywa tajemnice śmierci

Obraz
Zawsze w takich sytuacjach powtarzam sobie, że postaram już nigdy więcej nie być uprzedzonym do żadnej książki, ale i tak zawsze kończy się w taki sam sposób, więc tym razem sobie daruję. Holly przede wszystkim… ma koszmarny tytuł, który absolutnie nic nie mówi o treści, ponieważ Holly to imię głównej bohaterki, ukochanej postaci Stephena Kinga, znanej już jego czytelnikom z trylogii Pana Mercedesa (która nie utrzymywała równego poziomu), powieści Outsider (całkiem udanej) i opowiadania, czy też minipowieści Jest krew, są czołówki (całkiem nieudanej). Tym razem King postanowił uczynić ją główną bohaterką pełnoprawnej powieści, z tym że podkreślam, iż zalecana jest znajomość tych wcześniejszych tekstów, jako iż pomoże zrozumieć pewne tematy, które w innym wypadku mogłyby być odebrane jako problemy, wady książki. Po raz kolejny agencja detektywistyczna Uczciwi Znalazcy będzie musiała szukać jakichś szaleńców, z tym że wyjątkowo nie będzie w to zaangażowana żadna nadprzyrodzona siła, ...

Narrator „Hart's Hope” być może mityzuje rzeczywistość

Obraz
Czytając Hart’s Hope po raz kolejny widzę, jaką drogę przeszedł Orson Scott Card jako pisarz. Przy okazji recenzji dość kontrowersyjnego Mistrza Pieśni wspominałem o tym, że tamta powieść była zbyt szeroka fabularnie. Była zbyt krótka jak na okres życia głównego bohatera, który przedstawiała. No i w przypadku Hart’s Hope mamy znowu tę samą sytuację. Przepraszam, że oceniam tę książkę z kontekstem późniejszej twórczości Carda, no ale nawet gdybym tego kontekstu nie posiadał, uwierało by mi to. W każdym razie - czy oczekiwałem, że kolejna książka Carda będzie lepsza od poprzedniej? Tak. Czy tak się faktycznie stało? Tak.   Głównym bohaterem książki jest Palicrovol, który zostaje królem, obalając nikczemnego, poprzedniego władcę. Niestety dla całej krainy, okazuje się być nie lepszym, już na samym początku gwałcąc córkę tamtego tyrana, niejaką Asineth, by uzyskać koronę. Oczywiście nie ma tutaj bezpośredniego wynikania, bo najpierw jest ślub. No ale nie wszystko idzie po myśli Pali...

„Dzieci” ostatnim dzieckiem (hehe) Prusa (następnie był jeszcze płód)

Obraz
Oto ostatnia powieść Bolesława Prusa. No, może nie do końca ostatnia, ale faktycznie ostatnia nie została dokończona i nawet nie wiem, czy jeszcze będę robił jej recenzję, także na ten moment uznajmy, iż oto koniec nastał dla tego niezwykle przyjemnego czasu, jakim była dla mnie przygoda z twórczością pana Głowackiego. Mimo wszystko przyjemnego, bo nie każda pozycja w dorobku tego wybitnego pisarza jest wybitna. Mamy póki co siedem powieści i tylko cztery były znakomite, więc tylko ponad połowa. I jeśli czytałeś, mój drogi czytelniku, poprzednie recenzje mojego autorstwa, to już pewnie domyślasz się, jaka jest ma opinia o Dzieciach . Swoją drogą - bardzo dobry tytuł! Raczej nie zapowiada tego, co faktycznie dostajemy, szczególnie iż przecież mamy gdzieś tam z tyłu głowy, że pan pisarz napisał też coś takiego jak Anielka . Jednak zabierzmy się za konkrety!        Młody Kazimierz Świrski jest dość dobrze sytuowany, co umożliwia mu wejście w dorosłe życie stabilnym krok...

Życie na granicy nudy, wieś „Prawiek i inne czasy”

Obraz
    Lubię sobie myśleć, że w miarę kolejnych powieści Olgi Tokarczuk jej pisarskie umiejętności ewoluują w tę dobrą stronę. Z tego powodu mam jakąkolwiek chęć, by dalej czytać jej wypociny. W przypadku książki Prawiek i inne czasy spodziewałem się czegoś wyjątkowo dobrego, bo tak zapowiadał mi opis z tylnej okładki. Przetłumaczono to na dziesiątki języków! Czy takie dzieło może być złe?       Życie mieszkańców wsi Prawiek i okolic toczy się swoim torem. Pokolenia mijają, ale życie trwa, trwa, a potem oczywiście mija, ustępując miejsca nowemu. Zgadza się, ta książka nie ma historii, którą można po prostu opisać, a dostajemy takie wzniosłe, zmityzowane pierdolety. Określenie “pierdolety” może wskazywać na mój stosunek do powieści. Gdzieś tak do połowy Prawiek i inne czasy to bardzo wciągająca, wręcz hipnotyzująca swoim klimatem książka. Niestety po tej połowie czytelnik orientuje się, że wprawdzie klimacik jest, ale historii już brak i opowieść nie wyd...

To przykre, że życząc „Spełnienia marzeń!”, mamy na myśli uwolnienie się od patologii, nieszczęść i cierpienia, a nie na przykład kupienie sobie ładnego domu (ale w sumie go nie potrzebujemy, przecież zawsze go dostajemy u pani Katarzyny Michalak za pół darmo)

Obraz
    Ostatnio było ciężko. Nie oddam dzieci! było książką ciężką, ale nie z powodu problematyki, lecz jej jakości. Bez żadnych wątpliwości jest to książka oszkliwa. Jednak pani Kasi Michalak chyba spodobały się wykrzykniki, bo w jej kolejnej powieści, czyli Spełnienia marzeń! również taki posiada. Ale chyba w tym przypadku trochę przesadzam, to pewnie zbieg okoliczności. A więc nasza obecnie recenzowana powieść była kiedyś częścią owocowej serii, ale potem chyba się okazało, że nie ma tu owoców, więc na dzień pisania tego tekstu stanowi ona część serii bajkowej, obok takiej wybitnej powieści jak Amelia . Ciekawym jest czynienie w swojej twórczości serii książek, które nie mają ze sobą nic wspólnego, szczególnie gdy i tak każda twoja książka wygląda tak samo. Paradoks? Skądże znowu!     Pisząc Spełnienia marzeń! Michalak nie wymyślała koła na nowo, a sięgnęła po znane i sprawdzone motywy. Tak więc po raz kolejny naszą główną bohaterką jest młoda, urocza, n...

Obalić „Pałac Snów” by obudzić się z niewoli

Obraz
    Na początku tej recenzji czuję się zobowiązany zaznaczyć, iż Pałac Snów zawsze był moją ulubioną częścią cyklu Felix, Net i Nika , głównie przez sam pomysł na tę powieść. Podobała mi się bardziej niż Teoretycznie Możliwa Katastrofa ? Jak najbardziej. No a jak jest dzisiaj?     Zaczyna się nowy rok szkolny, a po wakacyjnych przygodach opisanych w poprzednim tomie, Felix, Net i Nika chcieliby odpocząć zwykłym, szkolnym życiem. Niestety już od początku pojawiają się problemy - Nika nie jest w stanie się wyspać i chodzi prawie że nieprzytomna, ponadto ma koszmary. Nie jest to jednak odosobniony przypadek, ponieważ z czasem epidemia snu opanowuje całą Warszawę. Bohaterów obserwuje tajemniczy osobnik w płaszczu, kierujący starą Warszawą M20, a ulice stolicy przemierza przerażająca, czarna karoca, wywożąca śpiących ludzi nie wiadomo gdzie. Bohaterowie będą musieli przełamać własne problemy z snem i wyruszyć w krainę koszmarów, by odkryć, czym jest tytułowy Pa...

„Storm Peak”uje twórczość Flanagana

Obraz
    John Flanagan postanowił przestać męczyć ciągle jedną serię i walnąć sobie książkę dla dorosłych. Może i dobrze, bo poziom Zwiadowców mógłby być wyższy, a stawianie sobie nowych wyzwań to dobry punkt wyjścia dla odświeżenia formuły przygód Willa i przyjaciół. To jest oczywiście ta optymistyczna wizja, bo prawda pewnie wyglądała inaczej, pewnie Flanagan po prostu napisał sobie coś na boku w tak zwanym międzyczasie. Czyli raczej nie ma co się spodziewać, że kolejni Zwiadowcy będą jakoś bardziej interesujący niż zazwyczaj. No ale i tak przeczytam. A ja nawet nie jestem jakimś wielkim fanem tej serii! Ale zabierzmy się już do Strom Peak , chociaż naprawdę nie mam na to ochoty. Mam milion innych rzeczy do roboty, tych ciekawszych i nudniejszych. Wolałbym zrobić te nudniejsze. Wolałbym nawet wstać o 4:30 rano i pójść do pracy, niż myśleć o Storm Peak . Także w tym momencie można byłoby zakończyć tę recenzję, bo już wyraźnie napisałem, co sądzę i jaki jest mój stosunek do ...