„Trzecia Kuzynka” wywaliła się na zakrzywionych na własne życzenie schodach

Kiedy po raz pierwszy czytałem Trzecią Kuzynkę, byłem pod dużym wrażeniem i książka ta od razu stała się moją ulubioną częścią cyklu. Nie uważałem jej za najlepszą, taką była wówczas część druga, Teoretycznie Możliwa Katastrofa, ale jednak moje serce należało już do siódemki. Myślę, że wynika to z budzącej się wtedy we mnie miłości do horroru. Tak, Rafał Kosik, po niewątpliwych sukcesach związanych z przemycaniem scen grozy do cyklu Felix, Net i Nika postanowił uczynić kolejną książkę pełnoprawnym horrorem. I chociaż będąc dzieckiem taka perspektywa mnie ekscytowała, to kiedy dorosłem i zacząłem bardziej o tym myśleć, pojawiły się wątpliwości. Niestety znalazły one swoje potwierdzenie w rzeczywistości.

Zaczynamy dokładnie tam, gdzie skończyliśmy. Felixowi, Netowi i Nice cudem udało się powstrzymać Małą Armię, dzięki czemu zasłużyli sobie na spokojne ferie. Wyjeżdżają na wycieczkę organizowaną przez biuro Czarny Kot w Sudety, do położonego w głuszy pensjonatu Trzy Kuzynki. Już od samego początku pojawiają się kłopoty, a kiedy grupa w końcu dociera na miejsce, zaczyna być tylko gorzej. Skonfrontowani z chyba największym zagrożeniem, z jakim do tej pory walczyli, bohaterowie muszą rozwiązać nie tylko zagadkę związaną z trzecią kuzynką, ale także kradzieżą bezcennego obrazu.

Celem sprawniejszego omówienia Trzeciej Kuzynki dokonam jasnego podziału. O jej horrorowej stronie pomówimy później, najpierw zajmijmy się nią jak każdą inną książką tego cyklu. W swojej istocie jest to typowa opowieść o Panu Samochodziku Zbigniewa Nienackiego. Mamy tajemniczą lokację, poszukiwany artefakt i grupę nieznajomych, z których ktoś jest podejrzanym. Pod tym względem jest interesująco. Mamy oczywistych sprawców, tych tajemniczych i tych, których zupełnie się nie spodziewamy. Co więcej dostajemy galerię zupełnie nowych postaci w postaci całej zgrai feriowiczów, między innymi konkurencyjną (w stosunku do Felixa, Neta i Niki) paczkę, która knuje swoje własne intrygi (w tym kontekście nie mogę nie wspomnieć o bardzo dobrej kreacji Kingi, która w końcu wychodzi poza typowy dla cyklu charakter oparty o seksistowskie stereotypy płciowe) oraz Laurę, potencjalną dziewczynę Felixa. Co mogę powiedzieć o tej fabule? Jest udana, niczym jednak nie zaskakuje. Zwrot akcji na samym końcu nie ma w sumie większego znaczenia dla bohaterów.

Natomiast jeśli popatrzymy na Trzecią Kuzynkę jako powieść grozy, zaczynają się schody. Charakterystyczną cechą Felixa, Neta i Niki jest potrzeba wyjaśniania wszystkiego, co czytelnik widzi i to się sprawdza, gdy mamy do czynienia z opowieścią science fiction. Sprawdzało się to w Teoretycznie Możliwej Katastrofie, w obu Orbitalnych Spiskach, nawet w Pułapce Nieśmiertelności. Ale nie sprawdza się w Trzeciej Kuzynce. Już od samego początku wiemy, o co w książce będzie chodziło. Pensjonat nazywa się Trzy Kuzynki, jest prowadzony przez dwie kobiety, a książka nosi tytuł Trzecia Kuzynka. Wiesz już wszystko, drogi czytelniku. Tak jakby Kosik zapomniał, że najbardziej przeraża to, co nieznane. I przyznaję, jest kilka dobrych, strasznych scen, całość niewątpliwie gatunkowo jest horrorem, stawka jest wysoka, dzieją się rzeczy makabryczne, jednakże i tak na samym końcu skręcamy w stronę sci-fi. I to jest coś, co leży w istocie konstrukcji opowieści cyklu. Czy zatem Trzecia Kuzynka jest projektem skazanym na porażkę już u swoich podstaw? Taka teza mogłaby być zbyt odważna, niestety indolencje się tutaj nie kończą.

Podoba mi się, że w tej części największą rolę pełni Nika. Nie jest to żadne zaskoczenie, w końcu to właśnie ona posiada zdolności paranormalne. Sprawdza się też jako bohaterka horroru. Niestety Felix i Net się nie sprawdzają. Ten pierwszy jest człowiekiem, który w ogóle nie rozumie żartów i do wszystkiego podchodzi analitycznie, chłodno. Nawet kiedy pojawia się zagrożenie, Felix zachowuje spokój i szuka racjonalnego rozwiązania sytuacji. Dlatego angażowanie go w sceny grozy jest bez sensu, bo Felix nigdy nie zachowa się jak bohater horroru, gdy stanie naprzeciwko zagrożenia. No może był wyjątek w Pułapce Nieśmiertelności, ale tam nie było jak walczyć z ludem podziemnych ludzi, żyjących w kanałach pod Warszawą i trzeba było salwować się paniczną ucieczką. Z kolei Net jest pod tym względem zupełnym przeciwieństwem Felixa, boi się wszystkiego i reaguje na zagrożenie wypluwając z siebie żarty z prędkością karabinu, rozładowując emocjonalnie każdą sytuację stresową. Ich obecność skutecznie uniemożliwia grozie osiągnięcie swojego celu.

Jest to zatem książka problematyczna. Sprawiła mi dużo przyjemności, ale nie w kategoriach horroru. Ktoś mógłby powiedzieć, że robię Trzeciej Kuzynce krzywdę dokonując oceny gatunkowej, nie patrząc na nią szerzej, ale żywię nadzieję, że udało mi się uniknąć takiej pułapki. Jeśli jesteś fanem Felixa, Neta i Niki, czytaj koniecznie. Ale miej w głowie, że to najsłabsza książka cyklu.

Pozdrawiam serdecznie, Wilston Qoraqkos.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Na „Planecie wygnania” łatwo być złym

„Lodowy kliper” wbił się we mnie, ale czy pozostawi jakiś ślad?

Kiedy kładziemy się spać „Zima Muminków” może nas obudzić