„Za progiem grobu” stoi kolejna kobieta!
W przerwie pomiędzy pierwszym i drugim Pomnikiem cesarzowej Achai Andrzej Ziemiański obdarował polskich czytelników powieścią Za progiem grobu, kontynuując tradycję snucia kryminalnych opowieści z panoramą Wrocławia w tle. Nie można odmówić Ziemiańskiemu konsekwencji i to jest w pewnym stopniu godne podziwu, a w każdym razie byłoby, gdybym nie wiedział, że człowiek ten powiedział kiedyś, że Achaja nie może być seksistowska wobec kobiet, bo przecież główną bohaterką jest kobieta. Ach, tylko pojawia się temat Ziemiańskiego i już od razu przechodzimy do kobiet!
Andrzejewski jest prywatnym detektywem, który zostaje zatrudniony do odkrycia tajemnicy tajemniczych zniknięć bezdomnych. Jego partnerką zostaje BB, bo wiadomo, że jak kobieta, to musi być tajemnicza i niezrównanie piękna. Oczywiście jest też seksualnie pociągająca, zagadkowa, skrywająca tajemnice, również te zbereźne.
Ale może wróćmy do fabuły, dobrze? Nie chcę się na jej temat rozpisywać, bo to obserwacja śledztwa jest istotą Za progiem grobu. W każdym razie pod koniec całość mocno skręca w rejony science fiction i bardzo mi się to podoba. Oczywiście, że ta książka to rozrywka klasy B, ale czy to problem sam w sobie? Absolutnie nie. I teraz ktoś mógłby powiedzieć, że no dobra, ale przecież czytałeś, autorze tego tekstu, poprzednie książki Ziemiańskiego i już się na ich temat tak nie wypowiadałeś. Zgadza się, ale tym razem wszystko mi kliknęło. Pierwszy rozdział Za progiem grobu to kwintesencja stylu Andrzeja Ziemiańskiego, stanowiąc tym samym dobry punkt wyjścia dla nowego czytelnika, a im dalej, tym jest lepiej. Książkę czyta się z przyjemnością i to nawet biorąc pod uwagę to, że jeśli tylko zacznie się myśleć nad fabułą, to od razu trzeba będzie ją zakwestionować. Robiłem tak. Ale i tak bawiłem się zacnie. Możliwe więc, że książka jest na tyle słaba, by być dobra.
Jeśli chodzi o rolę kobiet, to oczywiście jedna jest femme fatale, a druga to ta BB, która jest ze swoim mężem w relacji masochistycznej. To jest traktowane jako śmieszna cecha przez całą książkę i służy rozwiązaniu dramatycznej sytuacji pod koniec. W przypadku chyba każdego innego pisarza nie rozwodziłbym się nad tym, ale że to Andrzej Ziemiański, który wiadomo w jaki sposób traktuje kobiety (zapraszam do recenzji wcześniejszych powieści tego pana), to nie mogę przejść obok tego obojętnie. A cechy BB bardzo rzucają się w oczy, bo Andrzejewski nie ma praktycznie żadnego charakteru. Jeśli to może czegoś dowodzić, to tylko tego, że dla autora mężczyzna to domyślny bohater, który już nie musi mieć żadnych cech, ale kobieta to przecież człowiek inny, więc trzeba go wyróżnić.
Jeśli miałbym ocenić tę książkę porównując ją tylko innych powieści Ziemiańskiego, stwierdziłbym, że konsekwencja się autorowi opłaciła, że dopracował swoją formułę do perfekcji i mimo oczywistych wad mogę polecić. Ale jeśli miałbym posłuchać mistrzyni K. Le Guin i za standard obrać najlepsze powieści w swojej klasie, to musiałbym stwierdzić, że Za progiem grobu to książka w najlepszym razie bezbolesna, ale jedynie ogłupiająca i wyrażająca sobą jedno wielkie nic. Także jest to dobry moment na zakończenie recenzji. Jeśli lubisz te nieachajowe książki pana Andrzeja, to powinieneś się dobrze bawić. Bądź wolny w swoich zainteresowaniach i wyborach czytelniczych.
Pozdrawiam serdecznie, Wilston Qoraqkos.

Komentarze
Prześlij komentarz