„Tatuś Muminka i morze”, czyli dokąd zmierzasz, trollu?
Osiem lat minęło od czasu premiery ostatniej powieści o Muminkach, ale mimo iż zima minęła, zimno z nami zostało. Nie ma śniegu, jednak dalej jest morze. A morze kusi, co już wiemy, jeśli czytaliśmy opowiadanie Tajemnica Hatifnatów . Tove Jansson poszła jednak dalej i dała nam Tatusia Muminka i morze , powieść, która nie tylko jest jedną z najznakomitszych, najkunsztowniejszych książek, jakie miałem przyjemność przeczytać, ale również stanowi najlepszą powieść o Muminkach. Sierpień zbliża się ku końcowi, a Tatuś nie wie, co ma ze sobą zrobić. To nie jest nic dziwnego, w końcu dobrze już znamy tego starego romantyka, zawsze pogrążonego w swoich myślach, zawsze pozostającego trochę na uboczu. Tatuś bardzo chciałby zostać latarnikiem, wyruszyć na odległą wyspę, osiąść w latarni razem z rodziną i tak przeżyć życie. Postanawia w końcu urzeczywistnić ten pomysł, zabiera Mamę, Muminka oraz Mi i wyrusza. Wyspa oczywiście się jakoś znalazła i tak rozpoczyna się walka rodziny z żywiołem. Na tym ...