Posty

„Tatuś Muminka i morze”, czyli dokąd zmierzasz, trollu?

Obraz
Osiem lat minęło od czasu premiery ostatniej powieści o Muminkach, ale mimo iż zima minęła, zimno z nami zostało. Nie ma śniegu, jednak dalej jest morze. A morze kusi, co już wiemy, jeśli czytaliśmy opowiadanie Tajemnica Hatifnatów . Tove Jansson poszła jednak dalej i dała nam Tatusia Muminka i morze , powieść, która nie tylko jest jedną z najznakomitszych, najkunsztowniejszych książek, jakie miałem przyjemność przeczytać, ale również stanowi najlepszą powieść o Muminkach. Sierpień zbliża się ku końcowi, a Tatuś nie wie, co ma ze sobą zrobić. To nie jest nic dziwnego, w końcu dobrze już znamy tego starego romantyka, zawsze pogrążonego w swoich myślach, zawsze pozostającego trochę na uboczu. Tatuś bardzo chciałby zostać latarnikiem, wyruszyć na odległą wyspę, osiąść w latarni razem z rodziną i tak przeżyć życie. Postanawia w końcu urzeczywistnić ten pomysł, zabiera Mamę, Muminka oraz Mi i wyrusza. Wyspa oczywiście się jakoś znalazła i tak rozpoczyna się walka rodziny z żywiołem. Na tym ...

„Błękitne Sny” Katarzyny Michalak to faktycznie sny, wszak brak w nich rozumu i godności człowieka

Obraz
Droga do marzeń jest ponoć długa i trudna, lecz warto nią podążać. Moim marzeniem jest przeczytanie solidnej, udanej powieści Katarzyny Michalak, ale pani autorka skutecznie broni się przed moimi oczekiwaniami. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem docelowym czytelnikiem, ale to nie ma znaczenia, powieść powinna się obronić tak czy inaczej. Mam jednak dobrą wiadomość - nie jest tak źle jak w Czerwieni Jarzębin . Z przykrością informuję, że Michalak skończyły się pomysły na fabułę, dlatego, mimo iż na okładce Błękitnych Snów jest jakaś baba, która w niebieskiej sukni leży na polanie i trzyma bukiet kwiatów (to pewnie nawiązanie do jednej sceny, która jest opisywana w książce, ale brakuje męskiego mężczyzny), większość czasu spędzimy z bohaterami w szpitalu. A czemu w szpitalu? Bo pani Kasia dalej w sadystyczny sposób znęca się nad swoimi bohaterami - przecież czymś trzeba wypełnić powieściową trylogię. Po absolutnie kuriozalnej sytuacji z finału Czerwieni Jarzębin , czyli akcji antyterrory...

W sercu Ziemi wybrzmiewa „Pieśń bogini Kali”

Obraz
Pieśń bogini Kali jest pierwszym debiutem powieściowym w historii nagrodzonym World Fantasy Award, a to coś znaczy, chociażby tyle, że Dan Simmons dał się poznać czytelniczej masie z najlepszej strony. Jego późniejszymi dziełami też się zajmiemy, przynajmniej taką mam nadzieję. W każdym razie - Pieśń bogini Kali ! I tak, polski tytuł wydaje się być stworzony dla debili. W oryginale jest Song of Kali , a zatem czy ktoś uznał, że polskojęzyczny czytelnik do prymityw, który nie domyśli się, że chodzi o boginię? I tak przecież na okładkach ją widać. Rok 1977. Robert Luczak, Amerykanin polskiego pochodzenia, wyjeżdża wraz z pochodzącą z Indii żoną Armitą oraz ich sześciomiesięczną córką Victorią do Indii, do Kalkuty. Ma tam negocjować prawa do wydania w Stanach dzieł cenionego poety M. Dasa, artysty ponoć zmarłego kilka lat wcześniej. Opcji jest parę. Może Das jednak nie zginął, tylko zaginął i się odnalazł? Może ktoś się pod niego podszywa? Może ktoś odnalazł niepublikowane wcześniej utwo...

„Blask fantastyczny” oślepi, spopieli, zamieni w niecnego potwora

Obraz
Zaistniała dość zabawna sytuacja. W recenzji Koloru magii Terry’ego Pratchetta stwierdziłem, że nie mogę ocenić, czy to dobra książka, bo potrzebuję kontekstu, dalszego rozwijania Świata Dysku i porównałem trudną pozycję, w jakiej zostałem postawiony do tego, co czułem recenzując Diunę Franka Herberta. Mesjasz Diuny faktycznie otworzył mi oczy i horyzonty, ale niestety Blask fantastyczny nie jest dla Świata Dysku tym samym co Mesjasz Diuny dla Diuny . A dlaczego? A bo Świat Dysku mógłby się na tej książce skończyć. Wszystko zostało już opowiedziane i możemy się rozejść. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że tak się nie stało, ale mogło. Poprzednia część zakończyła się dość spektakularnym i dosadnym w skutkach lotem i upadkiem. Ale Dysk jeszcze nie skończył z nieudacznikiem Rincewindem, turystą Dwukwiatem i jego pędzącym bagażem. Wielki Żółw A’Tuin, który na swoim grzbiecie utrzymuje cały Dysk, obiera bowiem kierunek na ogromną, czerwoną gwiazdę, która, jeśli nikt temu nie zapobieże, s...

Lem obraca się „Wśród umarłych” ze znudzenia

Obraz
Stała się bardzo ciekawa rzecz. Stanisław Lem zadecydował, by druga i trzecia część trylogii Czas nieutracony nie były ponownie wydawane. Powody były różne. No i tutaj można dyskutować, czy miał prawo robić coś takiego, bo przecież po ukazaniu się tych książek de facto zostały one oddane w ręce czytelników. W każdym razie Wydawnictwo Literackie i posiadający prawa autorskie Tomasz Lem uznali, że mają w głębokim poważaniu zdanie autora i jednak dokonają reedycji. Dzięki temu ja w ogóle miałem możliwość zapoznania się z Wśród umarłych , także ktoś mógłby podnieść, że nie powinienem narzekać, bo w innym stanie faktycznym ta recenzja mogłaby w ogóle nie powstać. Ja nie wiem, czemu nagle ktoś tutaj zmienił zdanie, bo sama książka mnie o tym bezpośrednio nie informuje, co uważam za skandaliczne, jako że przecież nietrudno odnaleźć informację dotyczącą woli Lema. No i czytelnik będzie się nad tym zastanawiał, a przez czytelnik rozumiem samego siebie. Jak nietrudno się domyślić, Wśród umarłyc...

Tom I „Pana Lodowego Ogrodu” wrzuca nas w świat niespodziewanego, ale kontrolowanego szaleństwa

Obraz
Renoma, jaką cieszy się wśród polskich czytelników Pan Lodowego Ogrodu Jarosława Grzędowicza, w zasadzie obligowała mnie (tak można sobie to tłumaczyć) do sięgnięcia po tę już klasyczną pozycję. Zdaję sobie sprawę, że Grzędowicz uważa, że Pan Lodowego Ogrodu jest jedną powieścią, podzieloną ze względów wydawniczych na tomy, ale ja przyjmuję to samo założenie co przy okazji Achai Andrzeja Ziemiańskiego, szczególnie że poszczególne tomy cyklu Grzędowicza ukazywały się z dużymi odstępami, a rozumiem przez to, że z ponad rocznymi - a zatem że mamy do czynienia z cyklem, osobnymi powieściami. Żeby ułatwić sobie opowiedzenie, o czym jest ta książka, najpierw przedstawię zastosowaną narrację. Otóż Grzędowicz wprowadził trzech narratorów. Pierwszym z nich jest nasz główny bohater Vuko Drakkainen, który prowadzi pierwszoosobową narrację w czasie teraźniejszym. Druga narracja, trzecioosobowa w czasie przeszłym, pojawia się, gdy Vuko aktywuje cyfrala, cybernetyczny symbiont, który wspomaga nie...

Za obietnicę „Pani Dobrego Znaku” nie można nie oddać życia

Obraz
No i wyszedłem na głupka, który nie potrafi sprawdzić informacji w książkach, które ma w domu, bo miałem przyjąć liczbę tomów Księgi Całości ustaloną przez wydawnictwo Fabryka Słów i dlatego podzieliłem Grombelardzką legendą na dwie części i powstały recenzje. No ale okazuje się, że drugi tom Pani Dobrego Znaku kontynuuje numerację rozdziałów. No cóż, pewnie wynika to z tego, że w przeciwieństwie do Grombelardzkiej legendy nie mamy tym razem do czynienia z opowiadaniowym odpadem, a historią pomyślaną jako powieść od samego początku. I to się bardzo czuje. Ale po kolei. Tak jak poprzednie części można było czytać w dowolnej kolejności, tak tym razem jednak raczej powinno się przeczytać wcześniejsze tomy, ponieważ Cesarstwo jest już doświadczone oderwaniem się Agar oraz katastrofą w Grombelardzie. No i w Pani Dobrego Znaku wracają znani bohaterowie z Serca Gór i Wstęg Aleru . Ale przejdźmy do rzeczy - tym razem Kres kieruje nasze oczy na najbogatszą prowincję imperium, dumny Dartan...