Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2025

Kiedy kładziemy się spać „Zima Muminków” może nas obudzić

Obraz
Jedną z najlepszych rzeczy na świecie są Muminki i myślę, że panuje w zakresie ewentualnej dyskusji w tym temacie konsensus. Jaki jest więc sens w pisaniu kolejnego tekstu o tym, że Tove Jansson napisała świetną i mądrą książkę? Nie wiem, ale skoro sprawia mi to przyjemność, to nie będę jej sobie odmawiał, szczególnie że nikomu krzywdy nie robię. Temat zimy był już poruszany w cyklu - powieść W Dolinie Muminków rozpoczynała się nadejściem wiosny i przebudzeniem mieszkańców Doliny. Jednakże tym razem będzie to inna zima, bowiem Muminek budzi się w samym jej środku. Jego rodzice i Panna Migotka (bo takiego Migotka czy Ryjka nadal nie ma, ale cóż, może po prostu odeszli w swoją stronę) nadal śpią. Nasz bohater odkrywa, że w domu jest ciemno, pusto, pod meblami mieszka nieznany stwór, a cały świat na zewnątrz pokrył biały puch. Jest cicho i zimno. Nie oznacza to, że cała Dolina jest pusta, bo mała Mi również się obudziła (z winy pewnej wiewiórki), a do kabiny na brzegu morza wprowadziła ...

„Cień Bafometa”, czyli co się dzieje, gdy wyobraźnia i emocje wychodzą spod kontroli

Obraz
Pierwsza powieść Stefana Grabińskiego postawiła poprzeczkę tak wysoko, że nie sposób było oczekiwać, czy kolejna była równie dobra. To skuteczne nastawienie, bo zawsze można się pozytywnie zaskoczyć. Problem polega na tym, że jeżeli ktoś (tak jak ja) już zna twórczość polskiego mistrza opowieści niesamowitej, to przez cały Cień Bafometa będzie miał wrażenie, że już gdzieś o tym czytał… a może to po prostu ja jestem już na tyle przesiąknięty takimi historiami, że dostrzegam rozwiązania od razu po ich wprowadzeniu. Książka jest bardzo, bardzo przewidywalna. Jednakże to nie zawsze musi być wada i w tym wypadku tak nie jest, ponieważ ponownie Grabiński skonstruował swoją historię niezwykle precyzyjnie. Książkę bardzo łatwo jest podzielić na cztery części i ja nie tyle byłem ciekawy, czy autorowi uda się wszystko elegancko spiąć, co z przyjemnością chłonąłem atmosferę. Natomiast nie można zaprzeczyć, że Cień Bafometa nie jest tak intensywny jak opowiadania Grabińskiego. Trochę szkoda. W k...

Na „Planecie wygnania” łatwo być złym

Obraz
Albo Ursula K. Le Guin wyniosła lekcję ze Świata Rocannona , albo uznała, że tym razem napisze trochę inną książkę. No i moim zdaniem wyszło to Planecie wygnania tylko na dobre, całość jest zdecydowanie bardziej autorska i tak jak poprzednim razem coś tam sobie ponarzekałem, to tym razem szukać musiałem tylko ewentualnych wad. Kolonia wysłanników Ligi Wszystkich Światów została opuszczona, zapomniana. A przynajmniej oni tak uważają i ciężko ich o to obwinić. Pozbawieni latających statków, związani prawem, zabraniającym im przedstawiać natywnym mieszkańcom planety, Tewarczykom swoje osiągnięcia technologiczne, powoli zatracają swoje dziedzictwo i to pod każdym względem. A co zostaje? Typowo osiadły styl życia, odporność na planetarne drobnoustroje oraz inność, która tylko potęguje antagonizmy, które powstają między nimi a lokalsami. Ci są dość prymitywną cywilizacją, mocno związani zupełnie różnym od naszego ziemskiego, niezwykle długim cyklem pór roku. Dodatkowo jest też jeszcze jedna...